sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 1, czyli jacy oni są...

- Drogie panie, mamy dla was świetną wiadomość. - powiedziała właścicielka agencji i uśmiechnęła się perliście. Pani Robertson była czterdziestodwuletnią kobietą, o przenikliwym spojrzeniu i pięknych długich włosach. Wszystkie modelki miały do niej wielki szacunek.
- Jaką? - zapytały niemal równocześnie.
- Wygrałyśmy kontrakt na sesję zdjęciową z piłkarzami Reprezentacji Hiszpanii i Niemiec! - krzyknęła, a wszystkie dziewczyny zaczęły skakać ze szczęścia. Tylko jedna brunetka stała i przyglądała się temu. Tak, to była Scar. Dziewczyna-optymistka, która teraz nie widzi niczego fajnego w tym wszystkim. Żyje smutkiem i negatywnymi emocjami.
- Kiedy lecimy do Brazylii? - zapytała Via.
- Za dwa tygodnie.

~*~

- Goetze! Gdzie odłożyłeś mój garnitur?! - krzyknął Marco i spojrzał na przyjaciela? Sam nie wiedział, czy może go tak nazywać. Odkąd Mario gra w Bayernie ich relacje się popsuły, a Mario stał się oschły. Reus nienawidził z nim rozmawiać. Był strasznie arogancki i uważał się za gwiazdę Bundesligi.
- Nie brałem go durniu! - krzyknął i spojrzał z nienawiścią na Marco.
- Co się z tobą dzieje stary?! - również podniósł głos. Miał ochotę mu przywalić i wszystko wygarnąć. Najpierw zostawił Ann, która była w nim szaleńczo zakochana, potem obraził Klopp` a (powiedział, że jest głupim staruchem, który nie doceniał jego przeogromnego talentu), następnie przywalił Piszczkowi za to, że Łukasz stwierdził, że nie do twarzy mu w trykocie Bayern`u, a jakby tego było mało na sam koniec pobił się z grupką kibiców BvB, którzy nawet go nie zaczepiali... Zmienił się, cholernie się zmienił...
- Nic! A co się ma dziać?! Denerwujesz mnie rudzielcu i tyle! Zachowujesz się jak baba, jak ma okres! - krzyknął i wyszedł z pokoju. Marco usiadł na fotelu i schował twarz w dłoniach.
- Tylko cud może go zmienić... - wyszeptał.

~*~

- Ramos? Co ty tam oglądasz? - zapytał Pique i usiadł koło Sergio. - Ty se jaja robisz? - zapytał i spojrzał na niego zdziwiony.
- O co ci chodzi? Oglądam tylko słodkie koszulki dla dzieci z Real`u. - powiedział i uśmiechnął się perliście. Kompletne przeciwieństwo Goetze`ego? Zdecydowanie! Oto Sergio Ramos. Niepoprawny romantyk, marzyciel i według Mario "Idiota". Młody mężczyzna szuka tej jedynej, księżniczki z jego marzeń! Ona musi być idealne. Przede wszystkim ma być miła, urocza, zawsze uśmiechnięta i piękna. Ramos wierzy w ideały. Chyba nie warto mu mówić, że tak i owe nie istnieją...
- Ale ty nie masz dzieci... - odpowiedział Pigue i wziął laptop Ramosa. - Ten pasowałby idealnie na Milanka. - powiedział, ale po chwili dodał. - Tylko, że mój syn nigdy nie będzie za Madrytem. W jego żyłam płynie katalońska krew i jego chrzestny tego nie zmieni. - spojrzał wymownie na Ramosa, a ten tylko prychnął.
- Nigdy nic nie wiadomo...

~*~

- Jedziemy do Brazylii! Wierzysz w to? - zapytała Oli Scarlett, gdy siedziały wygodnie w samolocie. Razem z nimi leciały jeszcze inne dziewczyny, a dokładniej było ich jeszcze dwadzieścia. Wszystkie były piękne, ale tylko jedna z nich była tą, której życie miało się odmienić właśnie w Brazylii. 
- Tak. - odpowiedziała obojętnie i zatopiła się we słowach piosenki. Czuła jak muzyka łagodzi jej emocje, a słowa delikatnie rozbrzmiewają w jej uszach. Kochała ten stan. Nie słyszała nikogo. Była tylko ona i muzyka. Nikt jej nie przeszkadzał. Mogła pobyć sama. Odpłynęła wraz z piosenką...

~*~

Zły Goetze spacerował po ulicach Sao Paulo. Zły kopał każdy napotkany kamyk, choćby najmniejszy. Dotarł na plażę. Mało myśląc zaczął wypatrywać nową panią na "numerek". Tak właśnie Mario się odstersowywał. Szybki sex i po sprawie. Nagle zobaczył piękną brunetkę o brązowych oczach. Podszedł do niej pewny siebie i zaczął rozmowę. Po piętnastu minutach kochali się w męskiej toalecie...

~*~

- Sergio, zostaw mi syna. - powiedział wykończony Gerard. Ramos nawet nie myślał o tym. Mały Milan był jego najlepszym kumplem (wcale nie dlatego, że Sergio zatrzymał się w rozwoju będąc ponad rocznym dzieckiem). Mały nigdy mu nie przerywał. Z wielką cierpliwością słuchał wujka i przyglądał mu się bacznie. Czasami Shakira i Gerard myśleli, że Milan wstanie, przywali mu i powie coś w stylu "Zjedz snikersa, bo zaczynasz gwiazadorzyć". Nic podobnego! Kopia Pique`ego słuchała tych głupot Ramosa i nawet nie pomarudziła przy tym. Niesamowite! Ten dzieciak jest lepszy od tych wszystkich psychologów. Chociaż... Sergio przydałby się chyba psychiatra...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :)
Napisałyśmy pierwszy rozdział! Nie, nie pomyliłam się! My, to znaczy ja i Cat. Witamy Cathy na pokładzie :) Rozdział taki zapoznawczy. Lepiej znamy głównych bohaterów. Musimy Wam powiedzieć, że charakter Scar i Ramosa wymyśliłam ja (czyt. Kasia), a charakter Olivii i Mario Cathy. 
Mundial rozpoczyna się za pięć dni!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz